Sylwetki mieszkańców Bęczarki, Marta Światłoń - Dąbrowa - Witaj na stronie Bęczarki

Marta Światłoń - Dąbrowa

Sylwetki » Marta Światłoń - Dąbrowa


22 marca 2015 roku około godziny 12.00 wędrowałam przez Bęczarkę udając się w kierunku Ciaputówki, jednej z piękniej położonych dzielnic naszej małej miejscowości. Podążałam na spotkanie z osobą niezwykłą- panią Martą Światłoń- Dąbrową. Wiedziałam, że spotkał mnie zaszczyt – lubiana, ceniona i szanowana nauczycielka języka polskiego, koordynatorka projektu Moja ojcowizna, który okazał się wielkim sukcesem, wyraziła zgodę na rozmowę ze mną. W myślach powtarzałam wszystkie pytania, które postanowiłam zadać pani Marcie, prawdziwej ,lokalnej patriotce, kobiecie o wielu zainteresowaniach i pasjach życiowych. Obawiałam się, że mogą być niewłaściwe i nie oddadzą bogatego wnętrza mojej bohaterki. Przywitała mnie osoba niezwykle miła i szalenie skromna, pełna wewnętrznego ciepła i chęci do podzielenia się swoimi dokonaniami i doświadczeniami z innymi- rozmawiałyśmy ponad cztery godziny i trudno mi było się z nią pożegnać. Aura owej serdeczności towarzyszy mi przez cały czas, od dnia naszej rozmowy, podczas której chłonęłam słowa mojej bohaterki ze świadomością, że obcuję z tradycją i kulturą w wielkim wymiarze.

1. Pani Marto, proszę wybaczyć to sformułowanie, ale jest Pani wizytówką Bęczarki, jej swoistym znakiem firmowym - każdy panią zna i wysoko ceni, w pełni zasłużenie. Jest pani autorką spektakularnego sukcesu młodych ludzi z małej wiejskiej szkoły podstawowej - kiedy i w jaki sposób rozpoczęła się Pani i uczniów przygoda z projektem Moja ojcowizna?

Cała historia wiąże się z pragnieniem ukazania i ocalenia tradycji i zwyczajów wsi Bęczarka i reliktów przeszłości, jakie się w niej zachowały. Zapyta pani: Po co? W jakim celu? Odpowiadam: Tylko w ten sposób możemy zaszczepić w młodzieży poczucie lokalnego patriotyzmu i prawdziwej przynależności do terenu, na którym rozpoczęło się ich życie i wychowanie do świadomej i mądrej dorosłości. Przypomniałam sobie słynne wycieczki krajoznawcze po Myślenicach i okolicach, organizowane przez działającego kiedyś w tutejszym oddziale PTTK pana Stanisława Cichonia i pomyślałam: Może rozbudzić w moich wychowankach potrzebę troski o to, co było ważne w historii naszej niewielkiej społeczności, odbudować dawną, wcale dobrą,hierarchię wartości?

2. Proszę nam zatem przybliżyć tajemnice Mojej ojcowizny.

Jest to projekt realizowany od kilku lat, jego założenia pojawiły się w odpowiedzi na pierwsze pytanie, więc wspomnę tu o jego formie. Uczniowie w formie prac pisemnych i plastycznych, przedstawiają historię danego regionu. Każdy przygotowuje konkretny element: sprawozdanie z jakiegoś wydarzenia, rysunek, ilustrację lub zdjęcie danego miejsca albo stary dokument . Są też uczniowie gromadzący elementy onomastyczne języka bęczarzan, czyli wszystkie związane z nazewnictwem regionalnym. Konkurs organizowany jest przez myślenicki oddział PTTK.

3. Co dalej? Składa się je do specjalnych teczek czy też numeruje?

Nie, o byłoby zbyt proste, nie zapominajmy, że prace są później oceniane przez surowe jury, składające się z ludzi zasłużonych dla kultury myślenickiej. Rokrocznie zajmujemy wysokie miejsca [ w tym roku ponownie pierwsze-red.] i trzeba się solidnie przygotować. Rezultaty naszych prac zbieramy w całość w formie kroniki. Możliwa jest też prezentacja multimedialna, ale serce i umysł rozwijają się tworząc pars pro toto- fragmenty większej całości, które później scala się piękną i oryginalną okładką. Można je obejrzeć w galerii na stronie szkoły w Bęczarce.

4. Rzeczywiście, okładki są piękne i kolorowe. Skąd się biorą pomysły na nie?

Najczęściej z inicjatywą wychodzą uczniowie lub mamy włączające się aktywnie w przygotowania. Wykonuje się je, jak pani pewnie zauważyła, różnorakimi metodami - są malowane lub wyklejane.

5. Jedna z okładek [kronika z 2013 roku-red.] przedstawia wspaniałe drzewo wykonane z naturalnych surowców: liści, kory i łupin bukowych szyszek. Zastanawiałam się, co ono symbolizuje.

Drzewo to jedna z najsilniejszych roślin, trwała, potężna i osadzona na stałe w jednym miejscu za sprawa korzeni. Wydaje się , że tacy właśnie powinni być ludzie zasiedlający mały skrawek ziemi, odmienny od wszystkich innych i posiadający własną historię i tradycję? Wydaje mi się , że tak być powinno, dlatego na kartach naszych kronik ocalamy od zapomnienia ludzi, miejsca i obyczaje. W ostatniej edycji kroniki pojawiły się zdjęcia starych domostw, chałup o pięknej architekturze, ze wspaniałą stolarką, werandami i pogródkami, pieczołowicie konserwowanymi przez mieszkańców. Wie pani, co to jest gruba? A boisko?

6. Teraz już tak, z kart Waszej kroniki. To piwnica znajdująca się obok lub przy domu. Boisko natomiast to środek stodoły, w którym to miejscu młócono zboże za pomocą cepów.

Dobrze. Za kilka lat te pojęcia zanikną całkowicie. Teraz już pani wie, dlaczego prowadzimy kronikę (ciepły uśmiech). Musi pani wiedzieć, że przygotowania rozciągają się w czasie- zorganizowaliśmy specjalne dodatkowe dwugodzinne zajęcia, które pozwolą uczniom bęczarzańskiej szkoły chłonąć tradycję i poznawać ją z przekazów ludzi starszych. Dzięki owym spotkaniom młodzież dowiedziała się między innymi jak kisić kapustę i robić miotły. Wszystko zostało udokumentowane na zdjęciach.

autor: Barbara Ciaputa

Strony: